In vitro krok po kroku

Wiek XXI jest dla medycyny epoką wielu przełomowych osiągnięć. Potrafimy diagnozować schorzenia i choroby, które kilkadziesiąt lat temu były dla nas zagadką, coraz więcej problemów zdrowotnych daje się wyleczyć. Szczególne miejsce wśród różnych zdrowotnych przypadłości zajmuje niepłodność, czyli niemożność naturalnego poczęcia dziecka. Jest to problem nie tylko zdrowotny, wiele par dotkniętych niepłodnością cierpi w jej efekcie także emocjonalnie, nie mogąc doczekać się upragnionego potomka. Szacuje się że z problemem tym boryka się około 10-15% par w wieku reprodukcyjnym.

Kamieniem milowym w leczeniu niepłodności były wieloletnie badania lekarza i fizjologa Roberta Edwardsa, a w końcu opracowanie przez niego innowacyjnej metody leczenia bezpłodności, jaką jest metoda in vitro.

In vitro – co to jest?

Termin in vitro oznacza po prostu „w szkle” i jest techniką zapłodnienia, polegającą na połączeniu plemnika i komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych. Jest to metoda polecana parom, które nie mogą począć dziecka w wyniku takich schorzeń, jak np.:

  • endometrioza,
  • niedrożność jajowodów,
  • zaburzenia hormonalne,
  • złej jakości nasienie mężczyzny,
  • przedwczesna menopauza, i inne.

Wyróżnia się cztery etapy in vitro, a cały proces zapłodnienia trwa około 4 tygodni.

In vitro krok po kroku – etap pierwszy

Aby doszło do zapłodnienia komórki jajowej, trzeba ją najpierw od kobiety pobrać. To wymaga jednak przeprowadzenia stymulacji hormonalnej, która sprawi że oocyt znajdujący się w jajniku zacznie dojrzewać, dając w efekcie komórkę jajową zdolną i gotową do zapłodnienia. Warto w tym miejscu dodać, iż w trakcie kuracji hormonalnej dojrzewa wiele pęcherzyków, dzięki czemu lekarz uzyskuje nie jedną, ale nawet kilkanaście komórek w jednym cyklu.

Pobranie komórek – etap drugi

Dojrzałe komórki jajowe pobiera się metodą punkcji, prawie nieinwazyjną i bezpieczną dla pacjentki. Zabieg wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym. Tuż po wykonaniu zabiegu kobiecie podaje się kolejną dawkę hormonów w celu przygotowania macicy do implantacji zarodka. Hormonami tymi mogą być progesteron lub gonadotropina kosmówkowa (hCG). W tym samym momencie, kiedy pobierane są komórki jajowe, mężczyzna oddaje nasienie, które od razu jest badane i przygotowywane do zapłodnienia. Badanie polega m.in. na ocenie ruchliwości i jakości plemników oraz na oddzieleniu ich od osocza nasienia.

Etap trzeci – zapłodnienie

Samo zapłodnienie polega na umieszczeniu komórki jajowej w płynie, zawierającym plemniki na okres ok. 18 godzin. Po tym okresie komórki jajowe są w większości już zapłodnione i można zaobserwować pod mikroskopem pierwsze podziały komórkowe.

Na tym jednak przebieg in vitro się nie kończy, ponieważ przygotowane zarodki należy umieścić na ok. 2-5 dni w inkubatorze, który zapewni im prawidłowe warunki do kolejnych podziałów komórkowych.

Etap czwarty – embriotransfer

Kiedy embrion składa się z ok. 8 komórek, można implantować go do macicy, która została hormonalnie przygotowana na jego przyjęcie w drugim etapie procesu.

Podsumowanie

Metoda in vitro niesie nadzieję tysiącom, jeśli nie milionom par, które nie mogą innymi metodami począć upragnionego dziecka. Z punktu widzenia medycznego, jest to metoda stosunkowo bezpieczna, a wszystkie jej etapy zostały dopracowane w najdrobniejszych szczegółach po to, aby uczynić ją najbardziej niezawodną, jak to tylko możliwe.

3 replies on “In vitro krok po kroku”

  1. katol napisał(a):

    Wszystko pięknie i medycznie, ale gdzie etyka? Nie jestem jakimś ortodoksem z różańcem na oczach, ale jak czytam, że nie wiadomo ile zarodków się ocenia, wybiera najlepszy a resztę… no właśnie co? wyrzuca? Nie mówię, że jakiś pogrzeb im trzeba zrobić, ale trochę mnie to mierzi.

  2. zmarnowana napisał(a):

    Teraz pracodawca może po kodzie choroby na zwolnieniu lekarskim zobaczyć na co zostało wystawione zwolnienie. Jak przechodziłam procedurę in vitro to po powrocie ze zwolnienia pół firmy o tym gadało. I oczywiście największe plotkary nie wytrzymały, i zapytały czy jestem w ciąży. Jak powiedziałam, że poroniłam to miny im zrzędły, ale już więcej głupich pytań nie zadawały. Dobre i chociaż to w tym koszmarze, ale takie dane powinny być lepiej chronione.

    • korpo napisał(a):

      To powinnaś mieć pretensje do konkretnych osób. A to nawet podlega pod prawo pracy, bo choroba jest tajemnicą lekarską i za jej ujawnienie grozi odpowiedzialność. Oczywiście zapłodnienie in vitro, to nie choroba, ale tym bardziej dane wrażliwe. U mnie wie księgowa i jak ona komuś nie powie, to się nikt nie dowie, ale to duża firma. Zawsze jednak wiesz kto widział zwolnienie i warto tą sprawę wyjaśnić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 1 = 2